Audaces fortuna iuvat (Odważnych szczęście wspiera Wergiliusz, Eneida, X, 284)

Czym jest szczęście w książkach ? 

Fortuna Kołem się toczy… albo i nie. Zależy od człowieka, ale czy naprawdę, każdemu może sprzyjać szczęście? Może dotyczy odważnych, mężnych, szlachetnych a może głupich? Istnieją setki, jak nie tysiące sentencji związanych z tym jakże cennym kruszcem. Niewątpliwie można stwierdzić, iż szczęścia na każdym kroku (nawet jeśli ma swój początek po nieszczęśliwych wydarzeniach) sprzyja bohaterom bajek. Disney, DreamWorks, Pixar i inne wytwórnie przedstawiły wystarczająco dużo bohaterów, w bardzo schematyczny sposób. Wypadek, śmierć, nieszczęście, fałszywe oskarżenia, a później następuje „nieoczekiwany” moment zwrotny i wszystko zaczyna się układać. Więc komu sprzyja to szczęście? Czy istnieje tylko w bajkach? Henri Charriére jest dowodem, że szczęście sprzyja niezłomnym. Przynajmniej według jego wspomnień, w autobiografii Papillon. Uściślając, bohater tej powieść i jej jednoczesny autor mając 25 lat otrzymał wyrok dożywocia i ciężkich prac, skazany został za zabójstwo. Sam fakt późniejszego uniewinnienia i jego losów w tym kontekście nie jest aż tak istotny. Liczy się szczęście, ktoś powie, jak można mówić o szczęściu osoby skazanej na dożywocie i walczącej o wolność? Cóż jak widać można, przynajmniej pisać. Pomimo niezaprzeczalnej trudności jaką był niesłuszny wyrok, Henri napotyka na swojej drodze jedynie dobrych ludzi. Zdarzają się pewne wypadki, ale jak to w „bajkach” bywa pojawia się „dobra wróżka”, oczywiście nie taka jak w Kopciuszku, aż tak ta historia nie została „podrasowana”. Jednakże dziwi postawa ludzi (a może już postaci) przedstawionych w książce, nie ma co ukrywać, nie każdy pomógłby mężczyźnie skazanemu na dożywocie. Załóżmy, że wytłumaczyłby, wręcz pokazał dowody swojej niewinności. Zapytam, przekonana, że mało kto odpowiedziałby twierdząco – Miałabyś/ Miałbyś stuprocentową pewność, że można mu zaufać? Nie licząc ludzi niezwykle pomocnych, mających serce na dłoni, którzy oczywiście istnieją (bo tego rzecz jasna nie neguje), inni nie udzieliliby mu takiej pomocy, prawdopodobnie mógłby liczyć w najlepszym przypadku na ignorancję. I tu należy się zatrzymać. Powrócić do początku tego tekstu, jak i książki. Czy można mieć, aż tyle szczęścia? Czy może ta książka, jakby nie była ciekawa i dobrze napisana, jednak wiele wspólnego z autobiografią nie ma. Gdyby była to powieść przygodowa lub coś z domieszką fantasty, bohater posiadający medalik szczęścia czy inne cuda, wtedy taka książką byłby naprawdę interesującą historią. Papillon jest warty przeczytania, ale lepiej, żeby potencjalny czytelnik nie wiedział, że jest to autobiografia, po prostu lepiej będzie się to mu czytało. A odważnych? Głupotą byłby się nie zgodzić z Wergiliuszem, ale czasem ta odwaga jest różnie prezentowana. W końcu trzeba nie lada uporu, żeby wydać taką książkę i mówić wszystkim, że każdy element to czysta prawda, fikcji zero.

W tytule nie chodzi o tego słodziaka i pamiętajcie książka tańsza... 

Popularne posty z tego bloga

Cztery żywioły

The A List

Pieczęcie Mundusa